blog"portfolio"o
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lutego 2024

Konik z modeliny - tutorial

Od kilku lat przygotowuję instrukcje krok po kroku lepienia różnych cudaków z plasteliny dla wydawnictwa WSiP. Prawa autorskie do tych schematów należą do wydawnictwa, więc nie za bardzo mogę się nimi dzielić na blogu (kilka przykładów efektów końcowych takich instrukcji możecie zobaczyć TUTAJ).

Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy moja najmłodsza grupka poprosiła mnie, żebym na nasze zajęcia przygotowała schemat słodkiego konika z plasteliny. Dzięki temu wreszcie mam instrukcję, którą mogę się z Wami podzielić :)


Zaczynamy od przygotowania kulek na podstawowe części ciała konika. Główka jest mniej więcej wielkości tułowia. Ja robię nóżki ze skarpetkami, więc przygotowuję na nie dwa kolory - jeśli ktoś chce jeden, wtedy wystarczy po jednej kulce ale za to odpowiednio większej.

Z kulki przeznaczonej na główkę formujemy kształt gruszki, a następnie ołówkiem robimy wieeelkie dziury na oczodoły. W gotowe dziury delikatnie wkładamy kulki-oczka. Uważamy aby ich nie spłaszczyć palcem.


Ze spłaszczonej jasnej modeliny zrobiłam łatkę na pysiu. Chrapy to szary spłaszczony owal. Dziurki na nozdrza robimy delikatnie ołówkiem.


Wygląda jak krowa? Prawidłowo. Na tym etapie tak właśnie powinien wyglądać nasz konik.

Z kulek na uszka formujemy gruszki, lekko je spłaszczamy i za pomocą ołówka lekko formujemy środki.


Konik ma bardzo dużą głowę w stosunku do brzuszka. Z kulki przeznaczonej na tułów robimy wałeczek (powinien się lekko zwężać od strony szyi). Zaginamy go w połowie pod kątem prostym. Przełamujemy wykałaczkę na pół i wbijamy ją w szyję aby trochę wystawała zaostrzonym końcem w górę. Następnie delikatnie nadziewamy na nią główkę.


Wygląda jak połączenie krowy z lamą? Prawidłowo. Tak na tym etapie powinien wyglądać nasz konik.

Łączymy dwukolorowe kulki przeznaczone na nóżki i je rozwałkowujemy aby się połączyły. Ponieważ konik ma dość ciężką głowę i dość cienkie nóżki zalecam aby wbić w środek każdego wałeczka wykałaczkę, która podtrzyma całą konstrukcję. U mnie jedyna nóżka bez wykałaczki to ta uniesiona w górę. Wałeczki stawiamy na blacie w pionie i formujemy palcami, aby rozszerzały się od dołu. Na koniec odcinamy fragment wykałaczki wystający poza nóżkę .

 Górną część każdego wałeczka lekko spłaszczamy palcami i przyklejamy do ciałka.


Wybieramy kolor na grzywę i ogon. Lepimy z niego cieniutkie i dłuuuugie wałeczki, które przyklejamy jeden obok drugiego (nie muszą być równej długości). Kiedy takich wałeczków zbierze się kilka, mocujemy je do naszego konika i formujemy w dowolny sposób fryzurkę. 


Mojego konika wykonałam z masy plastycznej FIMO, więc na koniec utwardziłam go piekąc pół godziny w piekarniku rozgrzanym do 110 stopni. Aby oczka bardziej lśniły można je polakierować błyszczącym lakierem.

poniedziałek, 25 lipca 2022

Czworo przeciw ciemności - ręcznie robione komponenty

Ostatnio będąc w klimacie rpgowym, wpadła mi w ręce niepozorna książeczka "Czworo przeciw ciemności". Teoretycznie jest to książkowy rpg dla jednej osoby, ale praktycznie mamy z tego świetną zabawę grając we dwie osoby, a najbardziej epicką przygodę przeżyliśmy grając we troje.

Do gry wystarczy kartka, ołówek i zwykłe kości K6. Ale męczyło mnie ciągłe mazanie ołówkiem i zaznaczanie kto aktualnie ma daną broń w ręku, czy czarodziejka może rzucić czar czy może w ręku ma miecz, czy kleryk ma tarczę, czy może ją odłożył na plecy... Narysowałam więc naszych bohaterów oraz cały dostępny w grze rynsztunek, żeby móc tylko przesuwać odpowiednie elementy i wkładać w dłonie postaci. Było to bardzo kształcące zajęcie, bo do tej pory byłam całkowitą ignorantką w kwestii różnic między naginatami, glewiami, buzdyganami i innymi dziwnymi szpikulcami. 

Poniżej efekty mojej zabawy. Wszystkie elementy są narysowane cienkopisem i pokolorowane markerami. Nasi bohaterowie to barbarzynka, kleryk, czarodziejka i niziołek.


wtorek, 30 czerwca 2020

Podstawki korkowe w stylu boho

Ponieważ stare podstawki korkowe pod szklanki były już nie pierwszej świeżości, postanowiłam je z lekka odnowić. Gdyby komuś wpadły w oko, przygotowałam krótki poradnik jak je zrobić samemu.

 


Potrzebujemy:
- podstawki korkowe
- farby akrylowe
- biały żelopis (u mnie GellyRoll firmy Sakura)
- lakier do decoupage

1. Malujemy korki farbami akrylowymi.
Należy uważać, żeby nie przesadzać z ilością wody. Warto mieszać kolory aby jeden przechodził w drugi. Na przykład żółty po środku krążka przechodzi w zielony na brzegach, czy jasny niebieski w ciemny niebieski albo lewa strona korka jest fioletowa a po prawej przechodzi w granatową.



2. Po wyschnięciu farby rysujemy wzorki białym żelopisem.
Ja na oko zaznaczyłam środek korka i idąc od środka rysowałam wzory na planie kolejnych okręgów. W internecie jest mnóstwo wzorów mandali, więc z braku własnych pomysłów warto coś podpatrzeć.


3. Po wyschnięciu żelopisu całość pokrywamy warstwą lakieru do decoupage.
Mój lakier był matowy. Generalnie po wyschnięciu lakieru, podczas użytkowania szklanka lekko przylepia się do korka ale nie na tyle żeby przeszkadzało to w użytkowaniu.

Tadam!


piątek, 18 grudnia 2015

Przestrzenne ilustracje

Moje eksperymenty z zimną porcelaną, o której jakiś czas temu usłyszałam od Sąsiadki. Metodą prób i błędów najlepiej mi się wyrabia masę według tego przepisu:

1. Wsypać do miski 4 łyżeczki skrobi ziemniaczanej oraz 2 łyżeczki oliwki (np Bambino) i dokładnie wymieszać.
2. Dodać szczyptę sody kuchennej i ponownie wymieszać.
3. Dodać 4 łyżeczki kleju Wikol i ponownie wymieszać, a potem zebrać masę ręką i umieścić w szczelnie zamkniętej torebce foliowej.

Taka masa jest gotowa do wyrabiania. Jak wyjdzie za klejąca to dodać odrobinę mąki, a jak za sypka to kleju. Chociaż ja zostawiam ją bardziej klejącą, za to dodaję jako barwnika starych cieni do powiek, sypkiego pudru lub skruszonej pasteli - z takim sypkim barwnikiem masa nabiera lepszej konsystencji.

Zimna porcelana szybko schnie na powietrzu, nie wymaga wypalania. Szczerze mówiąc schnie aż za szybko, formując główki nie miałam czasu na ich mizianie i modelowanie, bo masa zaraz schła i w efekcie każdy nadprogramowy ruch powodował jej pęknięcia i kruszenie. Masę z której się aktualnie nic nie wyrabia trzeba trzymać szczelnie owiniętą w folię. Natomiast dodatkowe elementy np. nosek czy uszy trzeba doklejać klejem Wikol lub CR - masa raczej nie klei się jak plastelina.

Za to jest szybka w wykonaniu, z tanich i łatwo dostępnych produktów, na dodatek można ją barwić na dowolny kolor wszystkim co w ręce wpadnie, czyli farbami, pastelami, cieniami do powiek, barwnikami spożywczymi, przyprawami (np kurkumą) - tylko ostrożnie, bo masa ciemnieje w trakcie wysychania.

Wykorzystałam zimną porcelanę do wykonania główek i rączek postaci, które widzieliście już na moich akwarelkach. Reszta ciała jest filcowana na stelażu z drutu, włoski w wełny czesankowej, buty filcowane na sucho, ubranka z resztek materiałów. No i dla zabawy mnóstwo dodatków różnymi technikami.







piątek, 18 kwietnia 2014

Jajka z wzorkiem z natki

W ramach wpisu wielkanocnego zrobiłam kilka fotek ilustrujących moją dzisiejszą zabawę z malowaniem jajek. Może ten krotki instruktaż komuś się na coś przyda ;)

Dzień przed malowaniem jajek  łupiny cebuli należy namoczyć i przegotować. Odsączone i odciśnięte łupiny wyrzucamy, a wywar zostawiamy.

Teraz będzie nam potrzebna natka pietruszki (albo inne listki), rajstopy, nożyczki i nitka. No i jajka oczywiście.


Rajstopy tniemy na kawałki - tak aby zmieściło się tam jajko i żeby dało się związać ich końce. Jeden koniec już możemy zawiązać nitką. Powstaje woreczek, do którego będziemy wkładać nasze jajko.


Obrywamy kawałek natki i lekko moczymy go w wodzie. Przyczepiamy do jajka. Natka jest mokra, więc powinna ładnie przylegać. Ozdabiamy jajko dookoła.


Teraz przyda nam się druga osoba - wtedy łatwiej zapanować nad ślizgającą się po jajku natką i zawiązywaniem go. Wkładamy ostrożnie jajko do rajstopy i zawiązujemy drugi koniec. Dzięki rajstopie jesteśmy pewni, że natka nie odklei się nam od jajka w czasie gotowania.


Gotowe jajka wkładamy do wywaru z łupin cebuli. Gotujemy jajka na twardo. Po wyciągnięciu z garnka, przecinamy rajstopę i zdejmujemy natkę. Żeby jajka były lśniące i miały żywszy kolor, natłuszczamy je wacikiem nasączonym olejem.